Wielu ludzi walczy o zmiany, próbuje zapewnić sobie przyszłość i przewiduje że kiedyś w końcu będzie dobrze. Z moich danych wynika że tak nie będzie. Świat w założeniu powinien zawierać wyzwania, usuwać je to tak jak na poligonie wojskowym zasypywać okopy i sadzić kwiatki, lub jak wykasowywać w grze przeszkody. Nasz świat to symulator, wszystkie niespodzianki są celowe. Nie żyjemy po to by naprawiać świat, nie jest to celem życia, jest to tylko efekt uboczny który zostaje szybko “naprawiony” z powrotem. Życie człowieka jest głównie dla dwóch celów: zabawa i rozwój. Rozwój jest w planach Boga, my jako dusze czyli bąbelki chwilowo oderwane od Boga nie chcielibyśmy się bawić na tym symulatorze (naszym świecie) gdyby nie było piękna i radości, no może oprócz wybitnych bąbeków-sadystów, duszy łatwiej pokusić się na kolejne życie (lekcję) na Ziemi jeśli jest tam trochę tej domowej atmosfery (elementów ze świata dusz). Czy warto zmieniać jakiś świat na lepszy? Nie, nie dla samej idei zmiany tego świata. Warto natomiast zmieniać siebie wiecznego na lepsze czasami bawiąc się, co pociąga za sobą zmianę świata, czasami na lepszy a czasami na gorszy ponieważ lekcje ewoluują wraz z nami. Nie ma sensu sprzątanie świata, likwidowanie debilnych religii, przekonywanie ludzi na weganizm jeśli nie uczyni Cię to lepszym. Wszystkie symulatory (światy niematerialne i materialne – np. te z galaktykami i planetami) pójdą do przemiału gdy Bóg się nasyci i pozbiera wszystkie swoje wyedukowane bądź nie bąbelki, wtedy wszyscy się wymiksujemy i wylosujemy na nowo aby bawić się na nowszych wersjach światów. Zmieniać świat to jak rysować na piasku nad brzegiem morza. Ma to tylko cel gdy gryzmolisz coś naukowego lub zabawnego. Wszystko to i tak zostanie zmyte, ważne to co zostanie Ci w pamięci.
Podobne wpisy:
- Po co jest ta strona?
- Afirmacje
- 11 sposobów na osiągnięcie przejrzystości
- Personal Development for SMART PEOPLE – recenzja książki
- Steve i Erin Pavlina
Zostaw komentarz